[ Pobierz całość w formacie PDF ]
naszej administracji, jakie słowa były dla niej ważne w życiu, wymieniła spontanicznie
Psalm 23: Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie". Ten wers często jej się
przypominał, kiedy nie czuła się najlepiej. W obliczu śmierci odkryła zródło, którym żyła.
Kolejnym cytatem był początek pieśni, medytacji nad słowami Jezusa: Pójdzcie za Mną,
mówi Chrystus, nasz Pan". W tej pieśni jest mowa o krzyżu, który każdy musi wziąć na
siebie. Można by sądzić, że słowa te zawierają w sobie jakąś grozbę. Lecz dla tej kobiety
stały się one pocieszeniem. Kiedy jej plany zostały przekreślone przez los, słowa te były
jej podporą, na której mogła się oprzeć. W czasie choroby dodawały jej siły do dalszej
walki i chroniły przed rezygnacją.
Pewna terapeutka, mająca duże doświadczenie zawodowe w pracy z ludzmi,
doświadczającymi nieraz głębokich zranień, opowiadała mi kiedyś, że dla niej osobiście
bardzo ważny jest wers z Drugiego Listu do Koryntian: Lecz [Pan] mi powiedział:
«Wystarczy ci mojej Å‚aski. Moc bowiem w sÅ‚aboÅ›ci siÄ™ doskonali" (2 Kor 12,9). CzuÅ‚a
mianowicie, że te słowa mogą być uzdrawiającą siłą dla ludzi poranionych wewnętrznie.
Chcielibyśmy, żeby dzięki terapii i kierownictwu duchowemu zostały wyeliminowane
wszystkie nasze psychiczne rany, żeby nie było w nas czułych miejsc czy słabości. Ale
taki stan to iluzja. Pocieszeniem może być doświadczenie św. Pawła odnośnie do własnej
słabości. Najpierw apostoł bardzo gorliwie przestrzegał przykazań. Kiedy runął dom jego
życia, poświęcił się z podobną siłą głoszeniu Dobrej Nowiny. Jednak jego neurotyczne
struktury pozostały. Cierpiał z powodu słabości, która była dla niego przykra. Kiedy głosił
Ewangelię, nie miał w sobie tyle pewności, ile by sobie życzył. Prosił Chrystusa, aby go od
tego uwolnił. Być może uważał, że dla jego pracy misyjnej będzie lepiej, jeśli Pan uwolni
go od słabości. Mógłby wtedy pracować owocniej. Chrystus jednak powierzył Pawłowi,
takiemu, jaki był, misję głoszenia Ewangelii. Boża łaska ukazuje swoją siłę właśnie w
słabości. Takie słowa wyzwalają spod wewnętrznej presji osiągnięć. Pomagają
zaakceptować swoją wrażliwość, zahamowania, słabości. Nie musimy już walczyć przeciw
sobie i naszej ludzkiej kondycji naznaczonej słabością. Pośród swojej niemocy czujemy
nową siłę pochodzącą z naszego wiecznie wytryskują-cego zródła. yródło Ducha
Zwiętego przenika nasze struktury psychiczne. Liczą się nie tylko moje mocne strony, ale
też słabości, poddane oddziaływaniu Ducha Zwiętego. Nie chodzi o to, abym
przezwyciężał swoje słabości lub z sukcesem je tłumił, lecz abym właśnie pośród nich
doświadczył Ducha Zwiętego. Wtedy Duch Boży będzie mógł działać jeszcze wyrazniej
niż przez moje mocne strony, które mogą być powodem do podkreślania własnego ja".
Strona 46
Anselm Grün OSB _yródÅ‚a siÅ‚y wewnÄ™trznej
Pośród swoich słabości jestem przepuszczalny" dla Bożego Ducha.
Słowa Jezusa wypowiedziane do paralityka: Wstań, wez swoje łoże i chodz!" były dla
mnie przez długi czas ważnym zródłem. Kiedy zacząłem prowadzić kursy,
przygotowywanie się do nich kosztowało mnie wiele czasu. Długo myślałem, jaką formę
nadać kursowi lub jakie wprowadzić ćwiczenia. Po każdej jednostce ćwiczeniowej
zastanawiałem się, czy dane ćwiczenie rzeczywiście najlepiej pasuje do całości i czy
uczestnicy odniosą z tego największą korzyść. Dzisiaj już wiem, że chodziło mi nie tyle o
logiczną koncepcję, co o moją prezentację na zewnątrz. Chciałem wszystkim dogodzić.
Miałem ambicję, żeby uczestnicy uważali mój kurs za bardzo dobry. Sam przez to
wywierałem na siebie presję, aby zdziałać możliwie jak najwięcej. Kosztowało mnie to
wiele sił. Pomagały mi wtedy słowa Jezusa. Czasami nie byłem pewny, jakie ćwiczenia
wprowadzić i rozważałem różne możliwości. Przestałem jednak łamać sobie głowę nad
tym, który pomysł będzie najlepszy. Kiedy wchodziłem do sali konferencyjnej, powtarzałem
słowa Jezusa: Wstań, wez swoje łoże i chodz!" i ufałem pierwszemu natchnieniu. Zdanie
Jezusa wypowiedziane do paralityka uwolniło mnie od presji robienia wszystkiego
perfekcyjnie. Moje natchnienia pochodziły odtąd nie tylko z głowy i nie tylko z chęci
robienia wszystkiego jak najlepiej, lecz z mojej głębi. Słowa te pomogły mi nawiązać
lepszy kontakt ze swoim wnętrzem. Od tego czasu kursy są dla mnie mniej męczące.
Wierzę, że mój większy spokój udziela się również uczestnikom i uwalnia ich od chęci
oceniania wszystkiego i zastanawiania się, czy spotkanie było rzeczywiście najlepsze.
Biblia jest dla mnie niewyczerpanym zródłem. Nawet jeśli wielokrotnie zastanawiam się
nad poszczególnymi fragmentami, zawsze odkrywam coś nowego. Zależnie od mojego
wewnętrznego usposobienia, nawet stare i znane słowo zaczyna do mnie przemawiać w
nowy sposób. Czuję, że nie są to tylko słowa wielkiej poezji, ale słowa pełne Ducha, które
mają w sobie życie. To właśnie ma na myśli psalmista, kiedy mówi: Twoje słowo jest
lampą dla moich kroków i światłem na mojej ścieżce" (Ps 119,105). Potrzebne jest
oczywiście działanie Ducha Zwiętego, żeby słowa Biblii stały się światłem w moim życiu.
Jezus obiecał nam Ducha Zwiętego, który nam wyjaśni to, o czym On nauczał (J 14,26).
Jest On Duchem prawdy, dlatego doprowadzi nas do całej prawdy (J 16,13). Dzięki
pomocy Ducha Zwiętego rozumiem słowa Jezusa w całej pełni. Przychodzi moment, kiedy
otwierają mi się oczy i zaczynam widzieć więcej. Czasami podczas trudnej rozmowy, kiedy
trudno jest mi coś wyjaśnić, przypomina mi się słowo Jezusa. Staje się ono światłem w
ciemności i wskazuje nową drogę, której nie znalazłbym, kierując się tylko swoim
rozumem. Trzeba jednak nieustannie się ćwiczyć, aby żyć słowem Pisma, ciągle je czytać
i medytować nad nim. Tylko w ten sposób będzie mogło przeniknąć mnie do głębi,
kształtować wewnętrznie i prowadzić ku życiu.
Medytacja i modlitwa
W tradycji duchowej medytacja była uważana za ogromną pomoc w drodze do własnej
głębi i w odkryciu zródła Ducha Zwiętego. Bardzo ważną rolę odgrywał tutaj oddech. W
tradycji chrześcijańskiej połączono oddech z wypowiadaniem słów z Biblii lub modlitwy do
Jezusa Chrystusa: Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, zmiłuj się nade mną". Jeśli
ktoś będzie powtarzał te słowa w rytmie swojego oddechu, może poczuć, że jego oddech
staje się jak wiertło przewiercające warstwy oddzielające go od jego wewnętrznego zródła.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]