[ Pobierz całość w formacie PDF ]
o świcie.
Chcesz spać u mnie całą noc?
A kto mówi o spaniu?
Zawsze mu się wydawało, że kobiety to uwielbiają. Tyle razy zamęczały go, by został do
rana. Tymczasem Rowena potraktowała na ten pomysł sceptycznie.
Zastanawiam się, dlaczego ojciec tak bardzo się upiera, żebyś się trzymał ode mnie
z daleka dziwiła się. Zawsze chciał, żebym poślubiła bogatego szlachcica z koneksjami
w polityce. Ty to masz, byłbyś wymarzonym zięciem.
Uważa mnie za kobieciarza.
A jesteś kobieciarzem?
Jasne, że nie prychnął.
Na pewno?
Na pewno odparł. Jest przecież dżentelmenem i traktuje kobiety z szacunkiem.
Nawet nie wiem, co to znaczy. Ja? Kobieciarz?
Jakie to nieeleganckie! Ten problem go nie dotyczył ani tym bardziej nie obchodził!
Sprawdzmy. Wzięła do ręki telefon. Tak dla zabawy& Wystukała coś na ekranie.
Mam! Według słownika kobieciarz to mężczyzna, który angażuje się w liczne
niezobowiązujące związki seksualne z kobietami. Spojrzała na niego. I jak? Pasuje?
To niemożliwe.
Mój telefon mówi co innego.
Wyciągnął rękę.
Pokaż. Przeczytał definicję na ekranie i zaklął.
Prawda bywa bolesna. Rowena pokiwała głową.
W życiu nie powiedziałbym, że jestem kobieciarzem. Kocham kobiety. Szanuję je.
Tak, tak. Wszystkie po kolei. Wzruszyła ramionami.
Nigdy nie przespałem się kobietą, nie uprzedziwszy jej, że interesuje mnie seks bez
zobowiązań.
I uważasz, że to załatwia sprawę?
Jestem dżentelmenem. Rozpieszczam kobiety.
Kupujesz je.
Nie to powiedziałem. Rowena przeinacza jego słowa.
Dlaczego uważasz, że jesteś taki wyjątkowy?
Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek tak twierdził.
Zróbmy eksperyment myślowy. Postawmy na twoim miejscu kobietę. Często się
umawia na randki, sypia z różnymi facetami, rozpieszcza ich i nie chce zobowiązań. Kim się
wtedy staje?
Kobietą idealną.
Staje się dziwką, Colin. Dlaczego mężczyznom takie samo zachowanie uchodzi na
sucho?
Niechętnie przyznawał jej rację.
Rozumiem aluzję. Tak naprawdę jestem dziwkarzem.
Witamy w klubie! zawołała, a Colin wybuchnął śmiechem. Mam pomysł ciągnęła.
Jeśli ktoś nas przyłapie, powiem ojcu, że to moja wina. %7łe cię molestowałam i choć się dzielnie
opierałeś, w końcu uległeś moim wdziękom.
Ty naprawdę masz problem z tą potrzebą dominowania nad ludzmi. Choć wcale na to
nie narzekał. Dzięki temu ich romans nabierał pikanterii. Colin nie mógł się doczekać, kiedy
namiętna kochanka skuje go kajdankami albo zwiąże jedwabnym szalikiem.
Ojciec ma o mnie jak najgorszą opinię. Nie da się jej bardziej popsuć. Mam nieślubne
dziecko. Dla niego pozostanę dziwką do końca moich dni.
Na pewno tak nie myśli. Chce cię chronić.
Mnie? Chyba siebie. Woli, żebyś się wokół mnie nie kręcił, bo uważa mnie za taką
samą degeneratkę, jaką byłam przed urodzeniem Dylana. Boi się, że przyniosę mu wstyd albo że
cię zbałamucę i splamię twoje dobre imię.
To śmieszne. Umiem się o siebie zatroszczyć.
Sam mu to powiedz. Wstała i podniosła z podłogi kostium kąpielowy.
Dokąd idziesz?
Robi się pózno.
Zostało nam jeszcze dwadzieścia minut. Spojrzał na wyświetlacz w telefonie.
Porozmawiajmy.
Jestem zmęczona. Ubrała się i pocałowała go, ale nie długo i namiętnie, tylko lekko
musnęła w policzek. Przecież mamy dla siebie cały weekend.
Powiedziałem coś nie tak? Wstał, obwiązując koc wokół bioder i odprowadził ją do
drzwi.
Ależ skąd! Uśmiechnęła się do niego obojętnie. Zadzwoń do mnie jutro.
Na pewno wszystko w porządku?
W idealnym zapewniła, lecz jej nie uwierzył.
Co się dzieje z Colinem? Zrobił się taki uczuciowy. To miał być seks, a jemu zebrało się
na pogaduszki? Co za pomysł? Przez ostatnie dni próbowała sobie wmówić, że Colin wcale nie
jest taki wspaniały, jak się wydaje. Nie chciała przez niego cierpieć. Jeśli zaczyna coś do niej
czuć i nie zdaje sobie z tego sprawy, ktoś musi go oświecić.
Gdy wróciła do mieszkania, Betty oglądała telewizję.
Jak się pływało? zapytała.
Zwietnie. Jak Dylan?
Zpi jak suseł.
Betty żegnała się od razu po powrocie Roweny, dziś jednak nie ruszyła się z kanapy.
Rowena, zupełnie wyczerpana, opadła na sofę i oparła głowę na jej ramieniu, wciągając znajomy
zapach kwiatowych perfum.
Wiesz, co mnie dziwi? zagadnęła gosposia.
No?
%7łe od czterech dni pływasz przez półtorej godziny, nie mocząc włosów. Nawet nie
pachniesz chlorem.
Cholera! %7łe też nie przyszło jej do głowy, by dać choćby jednego nura do wody przed
powrotem do domu.
Nie przejmuj się. Betty poklepała ją po kolanie. I tak bym się domyśliła, że coś jest
na rzeczy. Ostatnio jesteś taka szczęśliwa!
Jestem szczęśliwa? Drgnęła.
Od lat cię takiej nie widziałam.
Nawet po urodzeniu Dylana?
Wtedy też byłaś szczęśliwa, ale inaczej. Ostatnio rozkwitasz. To musi być miłość.
Betty, jeśli tata się dowie&
Skarbie, ode mnie się nie dowie, a jeśli chodzi o resztę personelu, to nie uwierzyłabyś,
ilu z nich przeszło do twojego obozu w ciągu ostatnich dwóch lat. Jak ktoś puści parę z ust,
będzie miał ze mną do czynienia.
Dzięki. A jeśli chodzi o to moje szczęście, to miłość nie ma z tym nic wspólnego. To
luzny związek.
Skoro tak mówisz.
Tak mówię.
Co w tym złego, żeby człowiek pozwolił sobie na odrobinę szczęścia? głośno
zastanawiała się Betty.
Złego? Za szczęście trzeba płacić. Najczęściej bólem i rozczarowaniem.
Colin odprowadził wzrokiem odjeżdżającą limuzynę senatora, a potem ruszył w stronę
przedszkola, dzwigając pod pachą pudło z książkami dla dzieci. Wysłała mu je siostra i teraz
zamierzał przekazać je do przedszkolnej biblioteczki. To była świetna wymówka, by się
zobaczyć z Roweną. Był pewien, że wczoraj coś poszło nie po jej myśli i chciał się dowiedzieć
co. Nacisnął dzwonek przy bramie i po chwili zobaczył Tricię.
[ Pobierz całość w formacie PDF ]