do ÂściÂągnięcia | pobieranie | ebook | download | pdf

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

Wreszcie dowiedział się, ze został on otruty na skutek zdrady żony
Liwilli 165 i Sejana Nikomu już odtąd nie oszczędził ani mąk, ani tortur
Rozpatrywanie tych spraw pochłaniało mu całe dnie i tak był przejęty,
ze na wiadomość o przybyciu doń pewnego gościa z Rodosu, którego
zresztą sam wezwał serdecznym listem do Rzymu, kazał go
bezzwłocznie wziąć na tortury, jak gdyby przybył jakiś świadek
niezbędny do śledztwa Gdy poznał swą pomyłkę, zgładzić go kazał
nawet wtedy, w obawie, aby ne rozgłosił swej krzywdy Dziś jeszcze
pokazują miejsce jego katowni na Kapri, skąd skazańców po długich i
wymyślnych męczarniach kazał w swej obecności zrzucać do morza
Tam oczekiwała ich gromada marynarzy i drągami albo wiosłami
miażdżyła trupy, aby w nich ani tchnienia życia nie zostało Wśród
różnych rodzajów męczarni wymyślił ten jeszcze oto podstępnie pojono
skazańców zbyt obficie winem, a potem nagle zawiązywano członki
męskie, aby dręczyć bólem pęcherza, wzdętego od nadmiaru moczu,
oraz obrzmieniem narządu od więzów Słowem, jeśliby śmierć go nie
uprzedziła, a Trazyllus naumyślnie, jak powiadają, nie skłonił do
odłożenia na przyszłość pewnych kar, obiecując mu dłuższe życie,
przypuszcza się, ze o wiele więcej jeszcze zgładziłby ludzi. Nie
oszczędziłby nawet reszty wnuków, ponieważ miał już w podejrzeniu
Gajusa 166, a Tyberiuszem 167 gardził, uważając go za owoc cudzołóstwa
To jest wielce prawdopodobne, bo przecież często nazywał szczęśliwym
Priama z tego powodu, ze przeżył wszystkich swych najbliższych
63 Wiele oznak wskazuje na to, w jak wielkiej mimo takiego
postępowania żył obawie, nawet na zniewagi narażony, nie tylko
znienawidzony i wzgardzony Zabronił radzenia się wróżbitów
potajemnie i bez świadków Powziął zamiar usunięcia w ogóle z pobliża
Rzymu wyroczni, lecz poniechał tego, przerażony tajemną siłą wyroczni
prenestyńskiej Oto przewiózł prorocze księgi do Rzymu w starannym
zamknięciu Nie znalazł ich po otwarciu w skrzyni, aż dopiero gdy z
powrotem odesłał skrzynie do świątyni. Dwu byłych konsulów, choć im
wyznaczył prowincje, nie ośmielił się oddalić od siebie i zatrzymywał
tak długo, aż wreszcie po kilku latach wyznaczył następców, mimo
obecności poprzednich namiestników. W tym czasie, jako że
zachowywali urzędowe tytuły, zlecał im bezustannie rozliczne zadania,
które musieli spełniać gorliwie przez swych legatów i pomocników.
64. Synowej i wnuków po wyroku skazującym nigdy inaczej nie po-
zwolił przewozić z miejsca na miejsce, jak zakutych w kajdany i w
obszytej lektyce, pod strażą oddziału żołnierzy, którzy nie pozwalali
nigdzie przechodniom i podróżnym oglądać się i zatrzymywać.
65. Gdy Sejan zaczął knuć zamach stanu, Tyberiusz, choć już
widział, że dzień urodzin Sejana obchodzony jest uroczyście przez
państwo i że jego złote wizerunki otaczane są czcią tu i tam, jednak
wreszcie dopiero podstępem raczej i fortelem niż powagą władzy
cesarskiej zdecydował się go obalić. Oto najpierw, aby oddalić go od
siebie pod jakimś zaszczytnym pozorem, zaprosił na towarzysza swego
piątego konsulatu, który tylko z tego względu objął po długiej przerwie, i
to nieobecny. Następnie obiecywał mu podstępnie związek krwilć8 i
władzę trybuna, aż wreszcie zupełnie zaskoczonego oskarżył w piśmie,
zresztą haniebnym i pożałowania godnym. Między innymi upraszał w
nim Tyberiusz senatorów o przysłanie mu jednego z konsulów, aby ten
pod jakąś strażą wojskową przywiózł przed ich oblicze samotnego
starca. Pomimo tego jeszcze pełen nieufności i obawy przed
zamieszkami dał zlecenie, aby w razie potrzeby wypuszczono na
wolność i postawiono na czele wojska wnuka Druzusa, którego
dotychczas trzymał w więzieniu w Rzymie. Co więcej, przygotował
nawet okręty, zamyślając ucieczkę do jakichś legionów. Sam z naj-
wyższej skały śledził co chwila sygnały, które polecił z dala nadawać o
przebiegu wypadków, aby wiadomości nie uległy opóznieniu. Po opa-
nowaniu spisku Sejana nie czuł się bynajmniej bezpieczniejszy ani pew-
niejszy i przez dziewięć najbliższych miesięcy nie opuścił willi zwanej
willą lony 169.
66. Ponadto dręczyły umysł jego i tak niespokojny różne zewsząd
miotane obelgi. %7ładen ze skazanych nie omieszkał wytknąć mu
wszelkiego rodzaju zbrodni wprost w oczy albo przez podrzucone w
teatrze paszkwile. Wobec tych zniewag zachowywał się w różny sposób:
albo wstydem przejęty pragnął je wszystkie ukryć i zataić, to znów
niekiedy okazując wzgardę, sam je przytaczał i rozgłaszał. Szczególnie
rozjątrzył go list Artabana, króla Partów, w którym zarzuca [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • nutkasmaku.keep.pl