do ÂściÂągnięcia | pobieranie | ebook | download | pdf

[ Pobierz całość w formacie PDF ]

swoich ostrych ząbków. Heathcliff rzucił mi spojrzenie, które sparaliżowało mnie na
moment. Katy była zbyt pochłonięta walką z jego palcami, żeby zauważyć wyraz jego
twarzy. Otworzył nagle dłoń i zwrócił jej przedmiot sporu, lecz zanim Katy zdążyła złapać
klucz, pochwycił ją uwolnioną ręką, posadził na kolanie, drugą zaś wymierzył jej
kilkanaście straszliwych policzków, z których każdy mógł był ją zwalić z nóg, gdyby stała.
Widząc tę szatańską przemoc rzuciłam się na niego z wściekłością. - Ty łotrze! -
krzyczałam. - Ty łotrze!... - Uderzenie w piersi pozbawiło mnie głosu: jestem tęga i łatwo
tracę oddech, a ponieważ dusiła mnie wściekłość, zatoczyłam się w tył, bliska uduszenia
lub apopleksji.
Cała ta scena trwała zaledwie dwie minuty. Katy, puszczona wolno, przyłożyła
ręce do skroni, jakby nie była pewna, czy ma jeszcze uszy. Drżała, biedaczka, jak trzcina
i oparła się o stół zupełnie oszołomiona.
- Widzicie, że umiem karcić dzieci - powiedział nikczemnik ponuro, podnosząc
z podłogi upuszczony klucz. - Idz teraz do Lintona, jak kazałem. Wolno ci się tam
wypłakać. Jutro będę twoim ojcem, jedynym, jaki ci niebawem pozostanie. Będziesz
41
mnie miała do syta. Ty potrafisz dużo wytrzymać, nie. jesteś chuchrem, co dzień zaznasz
ojcowskiej ręki, jeśli znów zobaczę w twoich oczach takie diabelskie humory!
Katy, zamiast do Lintona, podbiegła do mnie, uklękła i płacząc głośno złożyła
rozpaloną twarz na moich kolanach. Kuzynek skulił się w rogu kanapy i siedział cicho jak
mysz, niewątpliwie zadowolony, że kara, zamiast na niego, spadła na inną osobę. Pan
Heathcliff, widząc nasze zmieszanie, wstał szybko i sam przyrządził herbatę. Filiżanki
i spodki były przygotowane. Nalał i podał mi filiżankę ze słowami:
- Zapij swój zły humor. I poczęstuj swoją niegrzeczną ulubienicę i mojego
pieszczocha. Herbata nie jest zatruta, choć z mojej ręki. Pójdę poszukać waszych koni.
Ledwie zniknął, pomyślałyśmy natychmiast o znalezieniu jakiegoś wyjścia. Ale
drzwi kuchenne były zamknięte z zewnątrz, a okna wszystkie za wąskie, nawet na
szczupłą figurkę Katy.
- Paniczu - krzyknęłam widząc, że zostałyśmy naprawdę uwięzione - panicz wie,
co zamyśla jego diabelski ojczulek. Gadaj, bo inaczej tak ci natrę uszu jak on twojej
kuzynce.
- Tak, Lintonie, musisz nam powiedzieć - odezwała się Katy. - Dla ciebie tylko tu
przyszłam. Jeżeli odmówisz, nazwę cię wstrętnym niewdzięcznikiem.
- Dajcie mi herbaty, jestem spragniony. Potem wam powiem. Pani Dean, proszę
nie stać tu koło mnie. Nie lubię tego. Ech! Katy, płaczesz w moją filiżankę. Nie będę tego
pił! Dajcie mi inną herbatę.
Katarzyna podsunęła mu drugą filiżankę i otarła twarz. Poczułam odrazę do
podłego smarkacza za jego opanowanie z chwilą, gdy przestał niepokoić się o siebie.
Trwoga, jaką okazywał na wrzosowisku, przeszła mu jak ręką odjął, ledwie przestąpił
progi domu. Domyśliłam się więc, że ojciec zagroził mu straszliwymi karami na wypadek,
gdyby mu się nie udało zwabić nas tutaj. Ponieważ wykonał to polecenie, na razie był
spokojny.
- Papa chce, żebyśmy się pobrali - ciągnął popijając herbatę. - Wie, że twój ojciec
teraz by się na to nie zgodził, a obawia się, że mogę umrzeć, jeżeli będziemy zwlekali.
Mamy wziąć ślub jutro rano, a wy zostaniecie tu przez całą noc. Jeżeli zastosujesz się do
42
jego woli, będziesz mogła wrócić następnego dnia do domu i zabrać mnie ze sobą.
- Ona ma zabrać cię ze sobą, nędzna pokrako! - wykrzyknęłam. - Ty masz wziąć
ślub? Ten człowiek oszalał albo uważa nas za wariatki! Czy myślisz, że ta piękna młoda
dziewczyna, zdrowa i wesoła, zwiąże się z taką mizerną, zdychającą małpą jak ty? Czy
łudzisz się, że znalazłaby się w ogóle jaka dziewczyna, nie mówiąc już o Katarzynie
Linton, która chciałaby ciebie za męża? Należą ci się baty za to, żeś nas tu zwabił
podstępnie twym tchórzliwym płaczem. Nie rób głupich min! Miałabym wielką ochotę
porządnie cię przetrzepać za tę wstrętną zdradę i głupią zarozumiałość.
Potrząsnęłam nim lekko, lecz mimo to zaczął jak zwykle kaszleć, jęczeć i płakać,
a Katy zgromiła mnie za złe serce.
- Mam tu zostać całą noc? Nie! - zawołała rozglądając się powoli dokoła. - Spalę
te drzwi, Ellen, a wydostanę się. I byłaby natychmiast przystąpiła do wykonania tej
grozby, gdyby nie Linton, który znów zląkł się o swoją cenną osobę. Pochwycił ją w swe
słabe objęcia szlochając:
- Nie chcesz mnie? Nie pragniesz mnie uratować? Nie chcesz wziąć mnie ze
sobą do Drozdowego Gniazda! Droga Katy! Nie możesz mnie opuścić! Musisz usłuchać
mego ojca! Musisz!
- Muszę słuchać swojego i nie mogę go zostawić przez całą noc w okrutnej
niepewności. Cóż by sobie pomyślał? Już i tak pewno się niepokoi. Ogniem lub siłą
utoruję sobie wyjście z tego domu. Cicho bądz! Nic ci nie grozi - ale jeżeli będziesz mi
przeszkadzał, Lintonie... Bardziej kocham tatusia niż ciebie! [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • nutkasmaku.keep.pl